Portal - Biecz
Strona główna / Legendy...
Piątek - 15 grudnia 2017 Celiny, Ireneusza, Niny     
AKTUALNOŚCI
Anna i Tadeusz Pabisowie
Fundacja
Muzeum - film
Kopalnia Nafty w Pustym Lesie
Tadeusz Pabis (deutsche Ver.)
Od kopanki do szybu
Pionierzy przemysłu naftowego
Skaza na pomniku...
Wie war das mit dem Petroleum?
What was it with petroleum?
30-lecie muzeum - film
Wybitni naftowcy
Kalendariun Gorlicko - Jasielskie
Kopalnie, kopanki i szyby...
Historia Przemysłu naftowego
Ziemia gorlicka kolebką światowego przemysłu naftowego-film
Poszukiwania Nafty i Gazu Jasło
Książki które warto przeczytać - e-book + film
Jak do nas dojechać
Wieś Libusza
Zygmunt Pabis
Święta Barbara
Legendy...
Nasze osiągnięcia
Lotnicze wspomnienia - e-book
Napisali o nas...
Księga Gości
Forum
Polemiki i dyskusje ...
Linki
Kontakt
polski
Zbój Sypko

Zbój Becz
Pokuta Jakuba
Żebraczka
Był ładny jak Anioł

 

               W zamierzchłych czasach, gdy po obu brzegach Ropy szumiały odwieczne bory nieskończone i rozległe, a młode drzewa i krzaki tworzyły nieprzebite podszycie i broniły przystępu do tajemniczych kniei wiecznie ciemnych, ziejących chłodem i wilgocią. Gdzieniegdzie tylko rzedła gąszcz leśna, pokazywała się polana porosła bujnym kwieciem. Majestatyczny szum boru przycichł niekiedy, a wówczas ryczenie i wycie zwierząt, świergot i szczebiotanie ptaków zdradzało mieszkańców puszczy niezmierzonej. Tury, łosie, jelenie, sarny, dziki, wilki, dziki i rysie toczyły ze sobą walki o byt i przetrwanie.

Tylko niekiedy wmieszał się człowiek w to panowanie przyrody. Wówczas rozbrzmiewała puszcza od trąb myśliwskich, ujadania psów i krzyków odważnych myśliwych, a potęgujące się echo tych odgłosów odbijane od gór skalistych szło dalej w głąb puszczy. Czasem także drużyna kupiecka posuwała się ostrożnie wzdłuż brzegów rzeki Ropy, bo tędy przechodził trakt handlowy. Ostrożniej od dzikiego zwierza ciągła gromada wędrownych, aby nie wpaść w zasadzkę niebezpiecznych łotrzyków łakomych na towar i pieniądze kupieckie. Bandy rozbójników i różnych opryszków miały w tych lasach dogodne legowiska, skąd zapuszczały się dalej w głąb kraju, rabując niemiłosiernie kupców i podróżników. Najgroźniejszym rozbójnikiem w tych lasach był zbój Becz rodem podobno z Węgier.

Drugim nieco mniej groźnym rozbójnikiem był zbój Sypko z Męciny , który niechcąco wszedł na drogę przestępstwa. A było to podobno tak: - Przed wieloma laty żyła w Męcinie biedna wdowa z dwojgiem dzieci; chłopcem i dziewczynką. Chłopiec zwał się Osip. We wsi wołano na niego Sypko. Biedną wdowę miejscowy pop posądził o kradzież zwoju płótna. Za co ją sam pop i ludzie ze wsi bardzo prześladowali. Matka skarżyła się przed dziećmi i zaklinała Sypkę, żeby się za jej krzywdą pomścił gdy dorośnie.

Podrastający Sypko odgrażał się popowi i mieszkańcom. Ludzie bali się jego pomsty, usiłowali go zabić. Wdowa przebrała więc Sypkę za dziewczynkę, córkę oblekła w strój męski. Zmyleni ludzie zabili dziewczynkę, a Sypko ocalał. Wówczas po stracie siostry jeszcze bardziej zaciął się w swoim pragnieniu zemsty. Gdy matka umarła, oddano Sypkę do bogatego gospodarza na służbę. Gospodarz był złym człowiekiem. Znęcał się nad biednym chłopcem. Głodził go i przeciążał pracą ponad siły. W zimie chłopczyna chodził z nosiłkami po wodę do odległego źródełka. Dźwigając ciężkie dwa wiadra wody, zmarznięty opłakiwał swoją dolę.

Gdy raz z rana zapłakany przyszedł do źródełka, zastał tam stareńkiego mężczyznę. Dziadek spytał Sypkę o przyczynę płaczu, następnie po wysłuchaniu jego pretensji, dziadek rzekł do chłopca: - „Takiś silny, jeno sam o tym nie wiesz! !” - A gdy Sypko dziwił się temu, dziadek powiedział: „ – Napij się wody wprost ze źródła i wyrwij tego buczka!”

Sypko napił się i chwycił za buczka, ale ten ani nie drgnął. Gdy napił się po raz drugi, z buczka poleciały liście. Za trzecim razem lekko wyrwał drzewo z ziemi. Powiedział mu jeszcze dziadek, że pod strzechą stodoły u jego gospodarza znajduje się cudowna szabla. Gdy szablą zawinie w powietrzu, wszyscy wrogowie padną. Na pożegnanie starzec owinął Sypce głowę wstęą lnianą i zakazał ją kiedykolwiek zdejmować.

Podziękował chłopiec dziadkowi, wrócił do domu, gdzie rozprawił się ze swoim okrutnym gazdą. Następnie wsiadł na konia, wjechał do cerkwi, zamachnął się wokoło szablą i zaraz ludzie pomarli, a cerkiew zapadła się razem z popem pod ziemię. Sypko zabrał carskie wrota i pojechał do lasu. Od tego czasu podobno słychać w tym miejscu bicie dzwonów

Sypko dokonawszy pomsty na popie i mieszkańcach wsi, wykonał testament matki. Uszedł następnie w lasy i rozbijał na obszarze Beskidu Niskiego. Wiele łupów rozdawał pomiędzy biednych. Skarby gromadził w skalnej grocie na granicy Bartnego i Przegoniny. Wejście do groty zasłonięte było głazem. Gdy Sypko wchodził do środka, podrywał drąg i głaz się osuwał we wgłębienie. Głaz był tak duży, że jedynie Sypko mógł go podnieść, aby grotę zasłonić.

Panowie z dworów napastowanych przez Sypkę skłonili władze cesarskie, aby skierowano przeciwko Sypce wojsko. Sypko walczył z nim siłą i podstępami. Kopał wilcze doły, zapadnie, ucinał na wysokości człowieka młode buczki i ubierał je w mundury po zabitych wojakach. Ale gdy skierowano dużo wojska, Sypko musiał uciekać do swej groty. Tutaj czekali na niego w zasadzce żołnierze. W chwili, gdy otwierał grotę, rotmistrz ciął go szablą w szyję. Ciało wpadło do jamy i grota się zamknęła. Głowa Sypki potoczyła się pod nogi sierżanta. Ten ją podniósł i zerwał wstęgę, założoną przez dziadka przy źródełku w Męcinie.

Wtedy – o dziwo, przekonano się, że Sypko miał włosy ze szczerego złota. Grota Sypki z nagromadzonymi skarbami pozostała nietknięta. Ludzie wnet o niej zapomnieli. Co jakiś czas kamień podobno sam się usuwa, a skarby się suszą na słońcu. Czekają na siłacza, który zdoła odsunąć ciężki głaz broniący dostępu do cennego skarbca.

Tadeusz Pabis

© Wszelkie prawa zastrzezone     INTERAKTYWNA POLSKA
Webmaster: libusza@onet.eu