Portal - Biecz
Strona główna / Legendy...
Piątek - 15 grudnia 2017 Celiny, Ireneusza, Niny     
AKTUALNOŚCI
Anna i Tadeusz Pabisowie
Fundacja
Muzeum - film
Kopalnia Nafty w Pustym Lesie
Tadeusz Pabis (deutsche Ver.)
Od kopanki do szybu
Pionierzy przemysłu naftowego
Skaza na pomniku...
Wie war das mit dem Petroleum?
What was it with petroleum?
30-lecie muzeum - film
Wybitni naftowcy
Kalendariun Gorlicko - Jasielskie
Kopalnie, kopanki i szyby...
Historia Przemysłu naftowego
Ziemia gorlicka kolebką światowego przemysłu naftowego-film
Poszukiwania Nafty i Gazu Jasło
Książki które warto przeczytać - e-book + film
Jak do nas dojechać
Wieś Libusza
Zygmunt Pabis
Święta Barbara
Legendy...
Nasze osiągnięcia
Lotnicze wspomnienia - e-book
Napisali o nas...
Księga Gości
Forum
Polemiki i dyskusje ...
Linki
Kontakt
polski
Był ładny jak Anioł

Zbój Becz
Pokuta Jakuba
Zbój Sypko
Żebraczka


Podczas pierwszej wojny światowej, gdy na Gorlickiej ziemi trwały zacięte walki, w bieckim klasztorze Ojców Reformatów, Moskale urządzili sztab wojskowy i szpital polowy. Wszędzie było dużo wojska. Kozacy i Czerkiesi jeździli na koniach, po wsiach plądrowali domy. Uganiali się również za dziewczynami i młodymi kobietami, które ciągle musiały się chronić przed rozbestwionymi żołdakami.

Jan Szary (1859-1947) ze Strzeszyna, który po zaślubinach z Agnieszką Wędrychowicz zamieszkał w Belnej k.Biecza. Był u bieckich zakonników jakby prawą ręką. Pomagał w przyklasztornym gospodarstwie. Jeździł z zakonnikami po kweście, zapuszczając się nieraz do łemkowskich górzystych okolic. Zbierali dla klasztoru jałmużnę w postaci zboża, mąki, a nawet snopy nie młóconego zboża.

Jan Szary postanowił swoją dorastająca córkę Stefanię wraz z jej kuzynką Zosią ukryć w klasztorze. W kącie ogrodu była oranżeria, hodowano w niej kwiaty do miejscowych kościołów. Kwiatami opiekowała się „Stara Helcia”, która już od dawna mieszkała w malutkim pokoiku przy oranżerii. U niej ukryły się dziewczyny przed Moskalami. Cerowały bieliznę, łatały szaty zakonnikom, a Helcia przynosiła im z klasztornej kuchni pożywienie.

W szpitalu polowym umierało dużo rannych żołnierzy. Pod wieczór przywożono furmankami nowe ofiary wojny, a tych co już odeszli w cierpieniach, sanitariusze wynosili na noszach i układali pod klasztornym murem, aby ich rano pogrzebać w zbiorowej mogile.

Późnym wieczorem, gdy już wszystko ucichło a wojsko odpoczywało po kwaterach i tylko wartownicy kręcili się koło bramy wejściowej i koło sztabu, dziewczyny ukradkiem szły pod mur aby pooglądać zmarłych wojaków. Zazwyczaj Helcia przyświecała naftową latarnią, a dziewczyny kolejno uchylały celtowe nakrycia. Patrzyły i dziwowały się, że ten jeszcze taki młody z raną krwawiącą na skroni. Ten znowu przystojny brunet, a inny jeszcze miał wąsiska jak miotły, z pewnością był kozackim rotmistrzem..

Tak chodziły dziewczyny wieczorami aż do czasu, gdy raz Zosia odkryła kolejną płachtę , ujrzała twarz młodego żołnierza i dziwowała się:

- O, zobacz Stefcia – jaki on ładny jak Anioł !

Dziewczyna pogładziła go po policzkach i westchnęła. Lecz w pewnym momencie zauważyła, jak żołnierzyk otworzył oczy, następnie poruszył wargami, jakby chciał powiedzieć, że jeszcze żyje. A może był zdziwiony, że już jest w niebie i widzi nad sobą pochylonego anioła ?

Dziewczyny wylęknione stały chwilę bezradne. Nie mogły wołać żołdaków na ratunek bo wiadomo – same wpadłyby w szpony kozackie. W pewnej chwili Zosia zapłakała, gdy spostrzegła jak drugi Moskal z cicha i przeciągle zajęczał. Dziewczyny poczęły chyłkiem uciekać. Powiał silniejszy wiatr, który zgasił im latarnię.

Tej nocy długo nie mogły zasnąć, martwiły się o los tego młodego żołnierza, Ciągle zastanawiały się – dlaczego bezduszni lekarze i sanitariusze wynoszą pod mur na zatracenie żyjące ludzkie istoty? Rano ukradkiem spoglądały dziewczyny czy tego „anioła” też zabiorą ? Zabrali, z pewnością do rana doszedł na mrozie.


Anna Pabis




© Wszelkie prawa zastrzezone     INTERAKTYWNA POLSKA
Webmaster: libusza@onet.eu