Portal - Biecz
Strona główna / Legendy...
Piątek - 15 grudnia 2017 Celiny, Ireneusza, Niny     
AKTUALNOŚCI
Anna i Tadeusz Pabisowie
Fundacja
Muzeum - film
Kopalnia Nafty w Pustym Lesie
Tadeusz Pabis (deutsche Ver.)
Od kopanki do szybu
Pionierzy przemysłu naftowego
Skaza na pomniku...
Wie war das mit dem Petroleum?
What was it with petroleum?
30-lecie muzeum - film
Wybitni naftowcy
Kalendariun Gorlicko - Jasielskie
Kopalnie, kopanki i szyby...
Historia Przemysłu naftowego
Ziemia gorlicka kolebką światowego przemysłu naftowego-film
Poszukiwania Nafty i Gazu Jasło
Książki które warto przeczytać - e-book + film
Jak do nas dojechać
Wieś Libusza
Zygmunt Pabis
Święta Barbara
Legendy...
Nasze osiągnięcia
Lotnicze wspomnienia - e-book
Napisali o nas...
Księga Gości
Forum
Polemiki i dyskusje ...
Linki
Kontakt
polski
Żebraczka

Zbój Becz
Pokuta Jakuba
Zbój Sypko
Był ładny jak Anioł

Podczas pierwszej wojny światowej chodziła po prośbie starsza już kobieta. Była wysoka, wychudzona, pochylona do przodu. Ubrana w ubogie szaty czysto uprane. Na jej twarzy pooranej zmarszczkami widać było minioną bezpowrotnie urodę. I te jej oczy smutne, zamglone, spoglądały z dobrocią. Zapytana przy kubku gorącego mleka – co spowodowało, że musi żebrać?

- To moja pycha została sromotnie ukarana – odpowiedziała bez namysłu kobieta, która dalej ciągnęła smutne opowiadanie: Mieszkałam w Bieczu, na przysiółku „Wapniska”. Wywodziłam się z zamożnej, szanowanej rodziny. To też było wielu chłopaków starających się o moją rękę, a ja każdemu odmawiałam Chodziłam na nabożeństwa do bieckiego klasztoru. Tam spodobał mi się pewien młody, przystojny zakonnik. Tak się do niego uśmiechałam zalotnie, wodziłam za nim kokieteryjnie oczkami, że i kamień by się wzruszył – mówiła rozpromieniona niewiasta. - W końcu zbałamuciłam zakonnika, który pewnego dnia zdjął swój habit i powiesił na kołku. Następnie przypiął do niego kartkę z napisem:

-„Możesz wisieć tu habicie – mnie na nic nie trzeba mi cię”

Młodzieniec porzucił zakon i niedługo się pobraliśmy. Był dobrym mężem. Ja również starałam się jak mogłam. Jednak od samego początku nam się nie wiodło. Nie było roku, żeby jakieś bydlątko nie padło. Dzieci również umierały kolejno wnet po urodzeniu. Męża ciągle gryzło sumienie i nie miał chwili spokoju. Ciągle był jakiś zamyślony, często chodził do klasztoru aby opłakiwać swą niedolę. Wkrótce się rozchorował. Leżał półtora roku, aż w końcu przeniósł się do wieczności.

Zapożyczyłam się u ludzi na lekarstwa, lekarzy i znachorów, a później na pochówek męża. W końcu cały nasz życiowy dorobek stopniał, a resztę zabrali dłużnicy na poczet długów. A ja na starość chodzę po prośbie, żebrząc. o kawałek chleba i o ciepły kąt do spania. Na zakończenie tego smutnego opowiadania powiem jeszcze ku przestrodze innym dziewczętom:

„- Co jest Bogu przeznaczone – niech zostanie nie naruszone....”


Anna Pabis











© Wszelkie prawa zastrzezone     INTERAKTYWNA POLSKA
Webmaster: libusza@onet.eu